Blog

KORZYŚCI STAWIANIA GRANIC

Podczas prowadzenia warsztatów większość ćwiczeń wykonuję razem z Wami, lecz zazwyczaj nie pozwalam sobie wchodzić głęboko, by trzymać mocno dla Was przestrzeń.
Jednak wszystko co się dzieje dookoła warsztatów i całej mojej działalności powoduje masę procesów, olśnień i rozpoznań.
Z ostatniego weekendu, gdzie prowadziłam magiczny warsztat w Suwałkach, mam również sporo wniosków. Bardzo pozytywnych.
Dotarło do mnie, że wreszcie osiągnęłam stabilność w stawianiu granic.
Mam na myśli to, że asertywność, świadoma zgoda i świadoma odmowa nie powodują już u mnie tego uczucia gorąca, kaskady emocji, poczucia winy, wahania czy na pewno dobrze zrobiłam etc.
Poczułam, że ten proces, który zapoczątkowałam 1,5 roku temu wreszcie się ugruntował.
Na tyle, że potrafię zobaczyć i docenić efekty, którymi chcę się podzielić.

1. Znajomości

Pisałam Wam o tym jak mogą reagować niektórzy znajomi, kiedy zaczyna się im stawiać granice: agresja, obraza, inwektywy, obmawianie, nawet złorzeczenie. Wszystkiego tego doświadczyłam.
Zauważyłam jednak, że zaczęły napływać nowe, świetliste Istoty. Pojawiają się nagle i od razu czuję się komfortowo, przyjemnie, w równowadze, wesoło. Był moment przestoju, gdzie czułam się trochę odosobniona, ale to też było potrzebne.
Jeśli trudno Ci zdobyć się na odcięcie od toksycznych relacji, w obawie przed samotnością, pamiętaj, że energia nie lubi pustki 😉 Zawsze będą jakieś osoby w Twojej przestrzeni (chyba, że świadomie zdecydujesz inaczej), pytanie JAKIE. Zapisz sobie szczegółowo przy kim czujesz się najbardziej swobodnie i dlaczego. Nie wahaj się odmówić spotkania natarczywej, złośliwej koleżance, bo…

2. Odzyskujesz moc do działania i wiarę w siebie

Kiedy pozbędziesz się męczydup ze swojej przestrzeni, uuufff, robi się świeży powiew. Cała ta energia, którą oddawałaś/-łeś innym na wysłuchiwanie ich trwających od lat narzekań, zażaleń, przelewanie na Ciebie frustracji, ciągłe prośby o pomoc itd., cała ta oddawana im energia (uwaga i czas) wraca z powrotem do Ciebie. Nagle zaczynasz bardziej lubić siebie, odzyskujesz poczucie sprawczości i decyzyjności oraz dzięki przywróconej energii masz więcej chęci do robienia wartościowych rzeczy. Może Cię to nawet wzbogacić o konkretny hajs (skoro o siłach do pracy mowa), więc… po prostu opłaca się 😉 Nie musisz już też wysłuchiwać podcinających skrzydeł komentarzy i oceniającego spojrzenia, kiedy opowiadasz o swoich wielkich marzeniach.

3. Zyskujesz więcej czasu na rozwój

Jako, że moment przestoju między starymi a nowymi znajomościami może chwilę potrwać zyskujesz czas, by skupić się w 100% na sobie i poznawaniu Siebie. Tak samo w sytuacji, gdy masz w otoczeniu osoby szanujące Twoje nowo wyrażone granice – pozwalają Ci w spokoju realizować Siebie, bez pretensji o nieugotowany obiad czy odwołane spotkanie.

4. Polepszenie relacji z bliskimi

No właśnie. Bo jeśli nie pokazujesz gdzie masz granice (ba! nawet sama/sam tego nie wiesz!) to nic dziwnego, że w Twoich relacjach czujesz się źle. Jeśli nie jesteś akurat w związku z jasnowidzem to nie bardzo masz warunki, by oczekiwać, że ktoś się ,,domyśli” czego Ci trzeba. Za to kiedy nauczysz tego siebie i swoich bliskich okazuje się, że napięta atmosfera może rozładować się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a miłość i czułość powrócić po tygodniach oddalania się od siebie. I zaznaczam, że wcale nie trzeba robić tego agresywnie. Wystarczy świadomość na co się zgadzam, a na co nie ma opcji w moim świecie. Wysyłasz wtedy konkretny sygnał, który może być odczytany nawet bez słów. A kiedy Ty stajesz w swojej MOCY inni albo odpadają, albo szybko chcą Cię dogonić, więc pomyśl sobie, że robisz w ten sposób im przysługę!

5. Czujesz się silniejsza/-y

Ok, umówmy się – początki nie są łatwe. Prezentując przez jakiś czas postawę miłej i uczynnej osoby, która na wszystko się zgadza i chcąc nagle zadbać o siebie, robisz sobie kocioł w mózgu. Twój system szaleje i ciągle zastanawiasz się czy na pewno masz prawo nie odpowiedzieć na upierdliwą wiadomość, wyprosić z domu koleżankę, która się nie zapowiadała; odmówić wspólnych świąt z rodzicami, którzy aktualnie Cię irytują etc.
Jednak kiedy zdobędziesz się na to kilka, kilkanaście razy, poczujesz, że ludzie nie mogą już robić z Tobą co chcą. Poczujesz, że stając za sobą nie krzywdzisz innych. To są dorośli ludzie, których rolą jest poradzić sobie z poczuciem odrzucenia czy złości, że nie postępujesz po ich myśli. A takie nastawienie sprawia, że czujesz się ze sobą bezpieczniej. Możesz sobie zaufać, bo wiesz, że nie dasz sobie wejść na głowę.
Nie licz, że inni docenią Cię za Twoje poświęcenie. Chyba masz więcej atutów do zaoferowania? 😉

6. Wewnętrzna harmonia

Mmm, to jest bardzo przyjemne uczucie. Nie musząc walczyć z całym światem, ani zaharowywać się by spełnić oczekiwania, masz spokój. Znasz siebie, inni wiedzą co jest dla Ciebie ok a co nie, Ty wiesz, że zareagujesz w razie czego, więc stres znika. Otwierasz się wtedy na branie i dawanie, dlatego, że CHCESZ, a nie ,,musisz”. Dbasz wówczas, by dawać tyle, ile możesz bez strat i przyjmować bez zbędnego krygowania się. Jest przepływ, flow, lekkość.

7. Respektowanie granic innych

To jest ciekawe. Często, kiedy nasze granice są przekraczane lub ich nie znamy, nie łapiemy momentu, kiedy robimy to innym. Nadużycia są tak naturalne, oczywiste i ,,normalne”, że nie kumamy jak innych mogą oburzać. Wiedząc ile kosztowało Cię ogarnięcie tego tematu, trudniej będzie Ci nie szanować świętej przestrzeni innych osób. Zaczniesz dostrzegać te momenty i rozpoznawać wzorce.

BONUSIK: Te osoby, którym stawiasz granice mogą dostrzec wreszcie swoje niefajne zachowania i jeśli mają w sobie gotowość, popracować nad tym skąd wynika u nich chęć wkraczania w cudzą strefę z butami. Każdemu z nas się to czasem zdarza, więc moim zdaniem warto dawać sobie ,,pstryczki w nos”. Oczywiście w sposób zdrowy i z poszanowaniem innych (choć przyznam, uważam też, że czasem niektórym należy się usłyszeć słowo ,,wyp*******j”).

ProgresSing 🧚‍♀️

Share